Krok jedenasty - moje serce jest zawsze tam, gdzie PRZYGODA
Na wykształcenie powinno składać się żywe życie, a nie martwa nauka. -- Mikołaj Gogol
Tę sentencję Nienackiego rozwinę przytaczając historię moich i mamy znajomych. Kinga i Chopin objechali autostopem świat w 5 lat. Ona jest anglistką a on pracował wcześniej w ośrodku buddyjskim - połączyła ich miłość do przestrzeni, podróży i przygód. Podróżowali samochodami osobowymi, TIR-ami, jachtami, samolotami, canoe, statkiem wielorybniczym. Na każdym kroku byli gotowi na przygody szykowane im przez los. Znosili trudy i niewygody, ale robili to z uśmiechem, bo prowadziła ich PRZYGODA.
Pewnego razu poznali 75-letniego żeglarza, który wziął ich na swój jacht. Spędzili z nim kilka tygodni płynąc do Australii - zapytali go, jakie ma plany na przyszłość, a on odpowiedział: ’jeszcze nie wiem co będę robił, jak DOROSNĘ’.
Są ludzie, którzy żyją dla PRZYGODY i ona doskonale potrafi ich znaleźć. Ja też do nich należę. Przygody, które miałem szanse przeżyć na moich wyprawach są także podane mi przez los. Nie potrafię zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu, ciągle planujemy z mamą nowe wyprawy i cały czas jesteśmy otwarci na spotkanie PRZYGODY.
Przygody idą naszą drogą życia - tylko od nas i naszego serca zależy jak je chcemy przeżyć oraz jakie je chcemy mieć. Przemek 15 lat
Od tych słów minęło kilka lat. Kinga zmarła na malarię podczas wyprawy do Afryki, lecz dzięki jej bliskim działa fundacja Freespirit pomagająca dzieciom w Afryce i skupiająca wielu ludzi podróżujących "za procesem". Na stronie internetowej są tybetańskie słowa "Nigdy nie wiesz co przyjdzie pierwsze: kolejny dzień czy następne życie." Też tak myślę...
Jedyne co możemy zrobić jako rodzice to przygotować nasze dzieci do dorosłości. Nie możemy przeżyć za nie życia. Mamy pozwolić im odejść w dorosłość, by mogły znaleźć własną drogę. Im wcześniej to uczynimy, tym lepiej. Uczmy dzieci samodzielności i brania odpowiedzialności za własne marzenia. Dawajmy im przykład, ale nie oczekujmy by robiły wszystko tak, jak my sobie to wyobrażamy.
Przemek jest już dorosły i kończy liceum. Przed nim decyzje dotyczące tego, co zamierza robić dalej w życiu. Od kilku miesięcy mieszka z siostrą w innym mieście i poznaje uroki niezależnego życia. Jak każdy nastolatek przeżywał okresy buntu i apatii, doświadczał pierwszej miłości i odczuwał samotność. Nic mu się nie chciało lub chciało zbyt wiele na raz. Doświadczał bolesnego procesu dezintegracji pozytywnej i szukał wskazówek dotyczących sensu życia i dalszej drogi rozwoju. Dobrze, że ich szukał. Został nauczony zadawania pytań i szukania odpowiedzi oraz mierzenia się z wątpliwościami. Żartowałam czasami, że "może nawet zapuścić korzenie w kanapę jeśli tylko tego potrzebuje". Często mu powtarzam, że wszystko MOŻE a nie MUSI. To wielka różnica czy dokonujemy wyborów z konieczności lub jedynie dla spełnienia czyichś oczekiwań, czy z własnej chęci i motywacji.
Naszą przygodę z Edukacją Domową opisałam w formie kroków. Rzeczywiście była to bardzo ciekawa "wędrówka po wiedzę", która nauczyła nas oboje bardzo wiele. Zrobiliśmy własny pomost w czasie i przestrzeni korzystając z rad najwspanialszych serc i umysłów całej historii świata, w tym Konfucjusza, który radził 2500 lat temu:
Połącz to, co najlepsze w nowym i starym.
Ucz się poprzez działanie.
Wykorzystuj cały świat jako szkołę.
Stosuj muzykę i poezję do uczenia się i nauczania.
Łącz pracę umysłu z ćwiczeniami fizycznymi.
Ucz się jak się uczyć, nie ograniczaj się do poznawania faktów.